Copyrights @ Journal 2014 - Designed By Templateism - SEO Plugin by MyBloggerLab

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

Czy trzeba mieć tonik?

Masz w domu tonik?


Podejrzewam, że ten klasyczny kosmetyk nie gości od dawna w Twojej łazience, zdawało się bowiem, że czas toników przeminął. Niesłusznie.

Tonik kiedyś, a tonik dziś to zupełnie inny kosmetyk. 

Nowoczesne toniki są napakowane dobroczynnymi i skutecznymi składnikami, a niektóre z nich nawet nie mają zwyczajowej, płynnej konsystencji, za to wszystkie są ważnym krokiem w pielęgnacji twarzy.

Co może tonik?



Prawie codziennie na twarzy masz kosmetyki pielęgnacyjne, bazę, trwały podkład, korektor, puder, róż, bronzer.  Na to wszystko dodatkowo ( zwłaszcza gdy tak jak ja żyjesz w dużym mieście)  powietrze dokłada warstwę zanieczyszczeń z miejskiego smogu i kurzu.

Wieczorem zmywasz to wszystko z siebie, używając łagodny i delikatnych kosmetyków. Jesteś pewna, że kładziesz się spać z czystą buzią?

Jeśli chcesz mieć idealnie oczyszczoną, lepiej nawilżoną skórę nie zapomnij o toniku.


Tonik jest idealnym krokiem nr 2 w codziennej pielęgnacji, zaraz za oczyszczaniem.

Tonik jako jeden z kroków w pielęgnacji ( nawet gdy nie używasz wielokrokowego, azjatyckiego systemu) pomaga w doczyszczeniu twarzy, dodaje nawilżenia, łagodzi, balansuje ph skóry i wygładza. Tonik wspomaga działanie kremów, które nakładasz po nim, ich składniki skuteczniej przenikają i lepiej działają.

Jeśli masz teraz ochotę kupić tonik to szukaj takiego, który dobrze uzupełni zestaw twoich kosmetyków pielęgnacyjnych. Czytaj etykiety i składy. 

Szukaj w tonikach ceramidów, antyoksydantów, kwasu hialuronowego, gliceryny, wyciągów roślinnych odpowiednich dla twojej skóry.  Toniki z kwasem salicylowym lub kwasami owocowymi pomogą w walce z niedoskonałościami i oczyszczają pory i delikatnie złuszczają.

Unikaj natomiast toników z alkoholem.

Moje ulubione składniki w tonikach to ogórek, aloes, róża, algi, oczar wirginijski, lipa. 



Najbardziej lubię używać toniku po peelingu i po dniu gdy miałam naprawdę solidny, trwały makijaż. 

Zwykle przecieram delikatnie twarz wacikiem, a potem kolejnym lekko dociskam miejsce po miejscu.

Tonik możesz łatwo zrobić sama, w internecie znajdziesz wiele przepisów, najprostszy to ten:

Miętowy tonik.



Zalej solidną garść liści mięty gorącą wodą ( ok szklanki) daj im się zmacerować. Wystudzony płyn trzymaj w lodówce. To świetny tonik na lato, odświeża i zmniejsza błyszczenie cery.


Możesz też iść do drogerii i kupić jeden z tych toników:



Skinetic Rewitalizujący tonik do twarzy z kwasem migdałowym i kwasem hialuronowym na noc

Avene Cleanance Mat tonik matujący z wodą thermalną

Sisley  Floral toning lotion z różą, bławatkiem i oczarem

Sylveco Hibiskusowy tonik o konsystencji płynnego, czerwonego żelu

Shiseido Ibuki Softening concentrate płynny żel

Dr. Hauschka Facial toner z przelotem pospolitym i oczarem wirgilijskim

AA  Oczyszczający tonik żelowy AA Oil infusion2  o żelowej konsystencji zawiera  olejki avocado i babassu 

Dermika Pure Tonik odżywczo-nawilżający



, , ,

Prawdopodobnie najlepsza maseczka na świecie

Wierzę w maseczki. Brzmi to poważnie, ale jako długoletnia blogerka urodowa, po wypróbowaniu wielu, wielu kosmetyków powtarzam : dobra maseczka, to dobra inwestycja.


O tej krążą legendy. Czytałam i słyszałam pochwały tu i tam, aż wreszcie naszła mnie ochota wypróbować to cudo. Otworzyłam, nałożyłam, zmyłam i powiedziałam : wow.

Mowa tu o kultowej maseczce w czarnym słoiczku ze srebrną gwiazdą- Glam Glow Youth Mud Mask.


Glam Glow powstało stosunkowo niedawno, bo w 2010 r. Maseczki stworzono z myślą o camera ready looku dla gwiazd Hollywood. Miały działać błyskawicznie, dając maksymalny efekt upiększający, przygotowując gwiazdy do sesji fotograficznych lub na wielkie wyjścia.



Maski stały się bardzo popularne, można je kupić w 52 krajach. Podbiły świat blogów kosmetycznych i zgarniały nagrody magazynów dla kobiet.

Jest ich kilka rodzajów, moja pierwsza i do teraz jedyna to glinkowa, oczyszczająca, ściągająca pory i dająca lekki efekt liftingu Glam Glow YouthMud. Stworzona jako wizyta u kosmetyczki w słoiczku. Złuszcza, wygładza, rozświetla, zmiękcza, oczyszcza pory, zmniejsza wypryski, napina cerę




Co ma w środku:


- Teaoxi - innowacyjna formuła o działaniu przeciwstarzeniowym i przeciwzmarszczkowym, pobudzająca syntezę kolagenu


- francuska glinka o działaniu minimalizującym pory i chroniącym przed zanieczyszczeniami,


- skałą wulkaniczna delikatnie złuszcza naskórek, usuwając obumarłe komórki, wygładza i zmiękcza drobne linie, sprawiając że cera w mgnieniu oka wygląda młodziej. Upiększająca maska nadaje się 
dla wszystkich typów skóry, dla kobiet i dla mężczyzn, niezależnie od wieku. 



Skład: Aqua (Water), Montmorillonite (Volcanic Minerals), Kaolin (French Sea Clay), Magnesium Aluminum Silicate (Purified Clay), Polyethylene, Pumice (Micro Volcanic Rock), Camellia Sinensis Leaf (Green Tea Leaf), Camellia Oleifera Leaf Extract (Green Tea), Chamomilla Recutita Flower Extract (Chamomile), Calendula Officinalis Flower Extract (Marigold), Cucumis Sativus Fruit Extract (Cucumber), Hedara Helix Extract (Ivy), Symphytum Officinale Leaf Extract (Comfrey Herb), Lavandula Hybrida Oil (Lavender), Glycerin (Vegetable), Parfum, [Benzyl Benzoate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool], Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Diazolidinyl Urea 


Opakowanie jest solidne i bardzo ładne. Sama maseczka to gęste, szare błotko z kawałkami ziół. Dobrze się rozprowadza, potem zastyga jak to glinka i daje uczucie ściągnięcia i szczypie, ale nie bardzo. Przy zmywaniu wodą wykonujemy ruchy jak przy peelingu, delikatnie, bez mocnego tarcia, ściągamy maskę i złuszczamy jednocześnie.

A jaki daje efekt?



Uwaga, drastyczna fota czyli ja w maseczce i bez makijażu:) Widać te listki i kawałeczki, maseczka już podsychała


Cera jest idealnie matowa i ten efekt utrzymuje się u mnie przez kilka godzin, więc jest super na wyjścia, bo nos mi się nie świeci. Makijaż wygląda lepiej, a twarz młodziej.

Przyznam, że oszczędzam ją i używam tylko przed wyjątkowymi wyjściami, gdy się skończy kupię nową. Podzieliłam się nią z Mamą i Przyjaciólką na naszych maseczkowych party:), Przyjaciólka  ma inną cerę niż ja, suchą i wrażliw, Mama dojrzałą o powiększonych porach. Obie były zachwycone efektem.



Po maseczce nawilżam mocno skórę dobrym serum i aplikuję krem którego aktualnie używam.


Jestem ciekawa pozostałych maseczek z linii zwłaszcza tej pod oczy i nawilżającej. Macie je? Jakie opinie?



, , , , , ,

Płatki pod oczy Yonelle

Gdyby nie to, że moja Mama lubi maseczki i gdyby nie jej ostatnia wizyta, płatki pod oczy Yonelle, leżałyby na dnie pudełka, jeszcze długo czekając na swoją kolej.

A tak wczoraj, obie zrobiłyśmy sobie pierwszy okład z tych wilgotnych, żelkowatych płatków pod oczy i mogę wam napisać, że efekt jaki uzyskałyśmy spodobał mi się.

Od kilku lat mam co raz większy problem ze skórą pod oczami. Może to kwestia wieku, a może kombinacja wieku ze stanem zdrowia, ale mam, okropnie podpuchnięte oczy, zasinienia i oczywiście zmarszczki.

Ponieważ walka trwa ( z różnym skutkiem) zawsze wypatruję kosmetyków na tą wrażliwą strefę.

Yonelle H₂O Infuzyjne Płatki S.O.S. Pod Oczy dostałam przy okazji wprowadzania ich nowej linii dla kobiet dojrzałych H₂O INFUSION i one, zaraz po kremie pod oczy, którego aktualnie używam zainteresowały mnie najbardziej.

Yonelle to polskie kosmetyki dostępne w Perfumeriach Douglas. Mają śliczne ( podobne do YSL) opakowania i nowatorski system nawilżania.


H₂O Infusion to 6  kosmetyków hydroinfuzyjnych o wyjątkowej sile nawilżania i odmładzania wyglądu skóry dojrzałej 40+.

Intensywnie nawilżają dzięki wspomaganiu wnikania w skórę składników aktywnych: Naturalnego Czynnika Nawilżającego PCA, kwasu hialuronowego, peptydów przeciwzmarszczkowych. Przełomem jest zastosowanie rewolucyjnych nośników nanodysków oraz mechanizmu zasadzki na wodę , dzięki którym nawilżenie skóry bardzo wzrasta.

W skład linii wchodzą:

H₂O INFUSION: Ekstranawilżający Krem Infuzyjny H₂O / SPF 10, Hydrolipidowy Krem Infuzyjny H₂O, Liftingujący Eliksir Infuzyjny H₂O, Hydro-Krem Pod Oczy Infuzyjny H₂O, Hydro-Serum Infuzyjne H₂O, H₂O Infuzyjne Płatki S.O.S. Pod Oczy.





H₂O Infuzyjne Płatki S.O.S. Pod Oczy


Polecane jako 2-tygodniowa, intensywna kuracja anti-aging lub zabieg „przed wyjściem”.

Nawilżają, usuwają oznaki zmęczenia, redukują zmarszczki. Skóra staje się gładsza, rozjaśniona, lepiej napięta. 

Efekty zapewniają 3 peptydy, kwas hialuronowy i alginowy, glicerynę umieszczone w trójwymiarowej siateczce bio-włókienek, zdolnych infuzyjnie nawadniać naskórek. Ten materiał, wykorzystywany także w procedurach medycznych.






Łatwo się nakładają, są bardzo wilgotne i dosyć śliskie, ciut galaretkowate, jak mocno nasmarowany żelem materiał.  Lepiej sobie z nimi poleżeć,  bo mogę się odrobinę ześlizgiwać. Dają fantastycze uczucie napojenia przesuszonej skóry gdy je nałożysz.


A teraz drastyczne zdjęcie, czyli ja no makeup:)

Tak wyglądają na skórze.



Po zdjęciu ich po ok 20 minutach,  moje paskudne worki pod oczami nadal tam były, ale widać też było , że są mniejsze, sama skóra była jaśniejsza i wygładzona, czułam lekkie napięcie, taki mini lifting. 

Fajna sprawa przed ważnym wyjściem,  muszę też zrobić sobie nimi kurację. Mamie też się podobały.


cena:69 zł  opakowanie z 4 kompletami

, , ,

Moja obecna pielęgnacja. Włosy

Dawno nie było pielęgnacji, a przecież ja nie tylko zdobię, koryguję i zamalowuję, ale i naprawdę cierpliwie wcieram, zmywam, złuszczam i smaruję, wklepuję i masuję.

W moim wieku, a wierzcie mi zmiana kodu 4-ka z przodu, to nic zabawnego, więcej już człowiekowi  dokucza w tej materii, w sensie na twarzy.

Zmarszczki, worki pod oczami wielkości poduszek, lecący owal, utrata jędrności, przyciąganie ziemskie powiększa mi pory bez litości. 

Policzki coraz bardziej suche, ręce, ciało to samo, strefa T świeci się, ale nos się łuszczy ( chyba dla równowagi)

Włosy robią się słabsze, cieńsze, nie pomaga im oczywiście farbowanie.

To taki mały przegląd sytuacji na wszystkich frontach.


Dziś zaczynam od samej góry czyli włosy.

Mam ich sporo, za to są cieniutkie, u góry się przetłuszczają, zawsze oklapną, od połowy jak to farbowane są suche. Nie ma lekko.


Włosy farbuję i robię to w cudownym miejscu u Milek design, poczytajcie jeśli chcecie.

Używam obecnie tych kosmetyków i jestem z nich zadowolona. Wrócę do nich, gdy mi się skończą. Wybieram je zwykle bez paniki, bo te moje włosy jednak nie sprawiają mi takich problemów jak np twarz:).





1. Odżywka. Essence Ultime Biotin Volume

Nakładam głownie od połowy włosów, tej od dołu, nie od skóry głowy. Musi by lekka i nie obciążać. Ta daje radę.

2. Szampon. BC Bonacure Volume Bost

Niedawno pouczono mnie na okoliczność lepszego mycia włosów, ponoć ich nie domywamy myjąc raz, a używając produktów do stylizacji. Teraz myję dwa razy. Tym szamponem, mocno oczyszcza, włosy są po nim splątane, ale od tego mam odżywki by je dobrze rozczesać.

3. Maska. Essence Ultime Omega Repair

Koniecznie raz w tygodniu. Maska na włosy ( inna na twarz ) i kwadransik relaksu w wannie z gazetką kobiecą. Po niej mam włosy gładkie jak jedwab i błyszczące.


4. Odżywka w sprayu. Matrix Biolage Keratindose

Używam zawsze. Często zmieniam. Ta linia jest cała bardzo udana. Super się włosy rozczesują i są mięciutkie.



Stylizacja



Pianka. Pantene Pro-V Volumen Pur nr 3

Najczęściej. Trzeba wgnieść jej sporo w wilgotne włosy i rozczesać grzebieniem. Tak powinno się ale ja wgniatam jej trochę we włosy od góry, na końcówki nigdy.

Spray z wodą morską. KMS Hair Play sea salt spray

Idealny na lato, zwłaszcza jak nie mam czasu na układanie włosów. Takie wiatrem czesane też są ok. Ciut je usztywnia i matowi, dodaje im objętości i lekko mi się kręcą. Jedzie ze mną na wakacje.

Pasta do modelowania. Bumble&Bumble BB Thickening creme contour.

Wyższa szkoła jazdy, na wyjścia, randki z mężem i tym podobne. Fajnie pomaga unosić, nie tłuści, jest fenomenalna i wydajna, dodaje im objętości.

(Do kupienia w Sephorze)


Jakie są wasze hity do włosów?






, , , ,

Mój pierwszy raz. W SPA.

Nigdy nie byłam w SPA.

Właściwie to byłam po raz pierwszy i o tym wam dziś opowiem.

Z okazji wprowadzenia nowej linni, marka Timotei zaprosiła dziennikarzy na konferencję z pakietem rozpieszczającym i to akurat w pierwszy dzień wiosny.  

W tym gronie znalazłam się też ja, szczęśliwa jak skowronek, podekscytowana i ciut zestrachana, no bo przecież nigdy nie byłam w spa. Co tam robią z człowiekiem?

Spa Niagara jest w pięknym, futurystycznym hotelu Narvil, położonym w lesie na skarpie,  nad malowniczą i zaskakująco dużą rzeka Narew. 



Konferencja odbyła się szybko i bez przydługiego nudzenia o budowie skóry ( co jest nagminne), bez ciągnących się jak flaki z olejem wywodów ekspertów. Było konkretnie i ciekawie. Całość w sali z widokiem na drzewa, nowe  szampony Timotei z olejkami krążyły z rąk do rąk, pachną ładnie, cena rozsądna.








Po prezentacji pora na rozpieszczanie czyli  zabiegi.



Trafił mi sie masaż ciala i tu zaczynają sie schody emocjonalne. 

Od kiedy jestem delikatnie mówiąc dość zaokrąglona po całości sylwetki:), jak wiekszosc grubasków nie lubię odsłaniać ciała, a przed obcą osobą to juz w ogóle. Ale raz kozie śmierć, zestresowana do bólu maturą syna postanawiam, a niech tam już mnie wymasują, byle tylko trafiła mi się masażystka, a nie facet.



W czysciutkiej szatni ładuje ciuchy do szafki, muzyczka gra, wszystko pachnie, opatulam sie dokładnie szlafrokiem i w koszmarnych papierowych stringach i klapkach przemykam do halu gdzie juz czeka na mnie miło uśmiechnięta pani, szczuplutka i niewysoka. Jak takie chucherko mnie wymasuje?




Wymasowała cudnie, olejkami, których zapach wycisza i relaksuje, no wszak wybrałam  masaż relaksujący. 

(Dla tych którzy nie byli na masażu, a chieliby  parę detali:)

Nie ma się czego wstydzić, ciało jest okryte ręcznikiem, stół do masażu wygodny i stabilny. Pomieszczenie przytulne, muzyka, zapach, światło wszystko sprzyja relaksowi. W trakcie masażu masażystka po kolei odkrywa masowane obszary, wszystko pod kontrolą. Przy masażu stóp prawie się rozkleiłam, takie to relaksujące. 100 % przyjemności.

Odleciałam, było cudownie, spięte ramiona, bolący kark, wszystko znika, a niech tam maturzysta zda, niech wszystko idzie codziennym torem, ja miałam pół godziny przerwy w zamartwianiu się i stresie.  Na focie ten rozmarzony wyraz twarzy na dowód ( sorry za ulizane włosy:)





Bardzo wam taki zabieg polecam. Lekko nieprzytomna, wyciszona, poczłapałam odpocząć po zabiegu, pogadać. Potem spacer , dzień był taki ciepły. 

Teraz wiem już, że lubię masaże, spa to coś dla mnie, chętnie się gdzieś wybiorę. A krępować się nie ma czego, serio:)





Jak widać nie ma się czego bać, nie musisz być młodą, szczupłą gazelą by iść na masaż, basen zumbę czy inne przyjemne i pożyteczne rzeczy. Ograniczenia i obawy są głównie w naszych głowach, warto robić nowe rzeczy, bo a nuż je polubisz?


Jakie spa lubicie, co polecacie?
, , ,

Krem z serum? Olay Total Effects Duo

Na mojej stronie o kosmetykach  pisałam niedawno o nowości Olay, sprytnym kremie łączącym w sobie dwie funkcie: kremu i serum, czyli mówią krótko o kremie z doładowaniem Olay  Total Effects Duo.




Dostałam dwa kremy do testu i byłam na konferencji na której omawiano składniki i działanie ( przeprowadziłam tam wywiad z śliczną Joanną Brodzik, która jest twarzą kosmetyków Olay , pokażę go wam niebawem).


Kremu używałam sumiennie, najpierw ostrożnie, potem z przyjemnością.


Co ma robić taki cudak?

Nowy Total Effects DUO walczy z 7 oznakami starzenia się skóry:

1. zmarszczkami i liniami mimicznymi,

2. utratą jędrności, 3. widocznymi porami,

4. nierównym kolorytem,

5. nierówną strukturą skóry,

6. suchością

7. brakiem blasku, ponieważ w jednej aplikacji zapewnia:

- najwyższą spośród kosmetyków OLAY Total Effects koncentrację sprawdzonych składników odmładzających wygląd skóry (m. in. Niacynamid i N-Acetyloglukozamina), co wpływa na poprawę jej kolorytu, wygładza i zmniejsza pory, redukuje widoczność zmarszczek, a także pomaga zapewnić skórze promienny i jędrniejszy wygląd;

- najwyższy poziom intensywnego nawilżenia skóry,(m. in. dzięki zawartości prowitaminy B5, gliceryny i alantoiny), dzięki czemu pomaga wygładzić wygląd skóry i wyrównać jej koloryt; 


-najskuteczniejszą codzienną ochronę skóry przed wolnymi rodnikami i promieniami UV, m. in. dzięki antyoksydantom – zielonej herbacie i witaminom C oraz E a także filtrom na poziomie SPF 20 (UVA/UVB).





A jaki jest w moim odczuciu?


+Wygodne opakowanie z pompką, która dobrze i bez wysiłku i wielokrotnego pompowania dozuje krem

+Opakowanie jest przeźroczyste, więc widzisz ile kremu Ci zostaje

+Konsystencja- to kremo-żel, który na skórze dość tępo z początku, a oleiście potem rozprowadza się i szybko wchłanie

+Nawilżenie dla mojej dojrzałej lecz wciąż mieszanej cery dostateczne, skóra bardzo sucha może potrzebować czegoś dodatkowego

+Oszczędza czas rano, nie muszę używać serum , odczekać, potem kremu i dopiero potem nakładać podkład. Tu wszystko idzie szybko. Podkład mi się na nim nie rolował ( używałam YSL, Catrice, Lirene)

+Drobne zmarszczki, moje zagniecenie na policzku od snu były wygładzone, pory ciutkę mniej widoczne

+Krem po rozsmarowaniu staje się oślepiająco, perłowo biały, po wchłonięciu cera odbija światło, jest promienna i rozświetlona ( fajna opcja dla paleczek), ale matowa i się nie przetłuszczała mi na nosie i czole


+Używałam go też na szyję i dekolt. 

+Ma filtr 20 SPF, to akurat na jesień i zimę w mieście

- Jest wydajny, ale mogło by być go więcej.

- Skład mógłby być bardziej naturalny


Jestem wielką fanką serum,  z dobrego serum pod krem nie zrezygnuję, ale jeśli ktoś nie lubi wachlować rano buteleczkami, to to jest fajna opcja, oszczędność czasu i pieniędzy.

Po 30 opcja bardzo wskazana:)


Ciekawe czy wam się ten krem spodoba?




Post sponsorowany, jednak opinia wyrażona w nim jest moją własną i odzwierciedla moje odczucia odnośnie produktu.


Cena promocyjna  - 39,99 zł

 Zajrzyjcie na Fanpage Olay na Facebooku



, , , , , , ,

Ulubieńcy września cz 2

Na leniwe niedzielne popołudnie  mam dla was drugą część ulubieńców września. Poprzednio pokazywałam ulubieńców makijażowych

Teraz pielęgnacja:




1. Pharmaceris N Delikatna Pianka  Wzmacniająca naczynka do mycia twarzy i oczu. Szukałam takiego produktu. Delikatny, ale skuteczny, nie wysusza skóry, pielęgnuje i ma wygodny aplikator. Podoba mi się to, że od razu po naciśnięciu pompki mamy na dłoni puszystą piankę, zmywamy buzię i gotowe. Szybko i wygodnie.


2.  Antyperspirant Nivea Stress Protect. Klasyk, antyperspirant o charakterystycznym zapachu Nivea, który zawsze kojarzy mi się z szczęśliwymi latami w liceum, gdy lubiłam używać ich balsamu do ciała. Skuteczny, delikatny i ładnie pachnie. Jeśli chodzi o antypersirant to wszystko czego oczekuję.


3. Krem do twarzy Goodskin Labs. Filextra Facial Revolumizing Treatment with collagen. Krem nawilża i ujędrnia, przywraca skórze gęstość i poprawia jej formę. Cera jest po nim gładsza, promienna  jakby napompowana od środka, zmarszczki są płytsze, mniej widoczne. Jeden z moich ulubieńców dla cery dojrzałej. Jedynie trochę dziwnie, chemiczne pachnie, ale biorąc po uwagę efekt jaki daje, nie przeszkadza mi to. Krem jest lekki , ciut lepki, ale widać różnicę przed i po:) Można go kupić w Perfumeriach Douglas.


4. Matrix Biolage Color Care Shine Shield. Uwielbiam odżywki w sprayu. Stosuję je na samym końcu, po spłukaniu klasycznej odżywki i wytarciu włosów. Uważam, że lepiej mi się wtedy włosy rozczesuje. Ta zawiera wyciąg z orchidei i filtr UV. Włosy są po niej bardzo błyszczące, gładkie i nie obciąża ich ani troszkę.


5. Szampon do włosów farbowanych z antypodów. Aussie Colour Mate  z australijską dziką brzoskwinią. Po ostatnim farbowaniu chronię kolor, który bardzo mi się podoba. Ten szampon dobrze myje, nie zmywa farby, mam po nim gładkie, puszyste włosy. Nie swędzi mnie po nim głowa ( a to już dużo). Ślicznie  pachnie i jest wydajny.


6. Lumene Angry Birds krem do rąk. Nawilża, odżywia i chroni skórę dłoni. Ma śliczne opakowanie ( jeśli się lubi Angry birds:) Zawiera wyciąg z arktycznej czarnej jagody, masło shea, olejek z migdałów i nie ma w sobie parafiny. Jest bardzo lekki i szybko się wchłania. Zostawia film ochronny, co sprawdzi się jesienią i zimą. Słodko pachnie.


Co z pielęgnacji was ostatnio zachwyciło?






, ,

Słuchaj się mamy:)

Moja mama zawsze była piękną, zadbaną kobietą. I jest taka nadal, mimo upływu czasu. Myślę, że moje kosmetyczne zamiłowania wzięły się właśnie od niej, od patrzenia jak się malowała na wyjścia na tańce, albo do pracy.

To jej perfumy, kremy, szminki i czarną kredkę pamiętam z samych początków przygody z kosmetykami.


A także jej rady. Warto słuchać się mamy.

Nigdy nie dotykaj twarzy, gdy masz trądzik, a zwłaszcza brudnymi łapami w ciągu dnia.

Absolutnie nie wyciskaj krostek.

Nie reguluj sama brwi bo sobie je zniszczysz ( nigdy nie rób cieniutkich jak niteczki)

Maluj się z umiarem i odpowiednio do okoliczności.

Czarna kredka dookoła oka zmniejsza oko i wygląda kiepsko na młodziutkiej twarzy

Posklejane rzęsy nie dodają urody.

Domowe maseczki to dobry pomysł. Mycie buzi płatkami owsianymi, plasterki ogórka na oczy.

Demakijaż to podstawa.

Obdrapany lakier na paznokciach jest nie do przyjęcia.

I wiele innych rzeczy. O takich podstawowych jak czystość nawet nie wspominam.


Potem moim przewodnikiem w świecie kobiet była Filipinka. Ale to już inna historia.

A jakie rady dawały wam wasze mamy?