
Rutyna. Codzienność. Dni mijające w mgnieniu oka, ledwie był weekend już jest następny. Czy wy też tak macie, czy tylko mi czas tak szybko płynie?
Dni są tak podobne do siebie, ale staram się je rozjaśnić czymś miłym, wyjątkowym. Czy to wypad do kina ( polecam film Rzeź R. Polańskiego), wieczorna runda z genialną grą planszową Osadnicy ( ostatnio przegrałam 2 razy), spotkanie z przyjaciółkami, ulubione filmy na dvd( mam wszystkie serie Przyjaciół).
Ale codziennie rano, jeszcze w kąpieli planuję swój makijaż. Zawsze inny. I jest to mój sposób na bezstresowy początek dnia:)
Mam skłonność do malowania się na co dzień w podobny sposób, wypracowany metod prób i błędów od lat.
Mimo posiadania całej tony kosmetyków trzymanej w wielkim kufrze na produkty do makijażu , koszykach, szufladach i pudełkach, mam pod ręką ( czyli na parapecie, obok lusterka z Ikei) pewien stały zestaw do tzw na szybko.
Podkład ostatnio
MaxFactor lub MAC, baza pod cienie Hean, tusz
Misslyn lub Mary Kay. Cienie Make up store Forest ( zieleń), Benefit ( leggy -jasny, where ther's smoke-idealnie przydymiony, Mac -wanilia, toupe), eyeliner mój wierny flamaster z
Rouge Bunny Rouge ( od roku nie do zdarcia) lub ten słynny w kremie z Bobbi Brown ( czarny),
rozświetlający korektor pod oczy Oh La Lift Benefit , róż
Cremeblend blush Mac lady blush i puder
spiekany Joko Mineral J04. Na koniec ciut sypkiego pudru Mac, złapać szminkę w biegu z pod lustra w przedpokoju ( Mac lub l'Occitane)
I chociaż zawsze obiecuję sobie. że tym razem zrobię coś innego, kończy się na którymś ze stałych zestawów. A to brak mi czasu bo postanowiłam pospać 10 minut dłużej, a to nie mogę znaleźć cienia który sobie umyśliłam ( wiedziałam , że powinien gdzieś tu być). Zawsze coś mi wypadnie. I mimo, że bardzo lubię swój stały zestaw i zwykłe codzienne makijaże czasem marzę o czymś powalającym i spektakularnym.
A wy jak malujecie się co rano. Rutyna czy szaleństwo?