Urodziny, zwłaszcza te nie moje , wprowadzają mnie w doskonały nastrój.
Moje urodziny to przygnębiający dzień w którym postarzałam się o kolejny rok. Cudze natomiast to okazja do świętowania, prezentów, tortu ( skończyłam robić mój popisowy czekoladowy tort na orzechowym biszkopcie wczoraj o 1.55 w nocy:)
Innymi słowy to okazja do świętowania, zabawy i innych miłych rzeczy.
W taki dzień postanowiłam zaszaleć makijażowo i uczcić go makijażem zmalowanym kosmetykami z wiosennej kolekcji Diora.
Pastelowym, różowym, lekkim i innym niż zwykle.
Makijażem pod hasłem: I love my life in pink.
Wiosenną kolekcję Diora Petit Trianon już pokazywałam. Teraz pora na kosmetyki w akcji.
Dawno nie miałam tyle pasteli na oku. Nie jest łatwo zrobić pastelowy cień, bo albo będzie przypominał kredę, albo będzie za jasny.
Paletka Pink Pompadur nr 954to coś pośredniego, cienie są średnio napigmentowane, zwłaszcza ta złocista zieleń. Najmocniejszy jest fiolet i do niego będę wracała najczęściej, środkowy rozświetlacz to kremowy cień przebijający fiołkowo, ładnie łapie światło i ma niezwykły odcień. Malwa i róż to słodkie, letnie kolory, delikatne i satynowe. Pigmentacja jest średnia, rozcieranie doskonałe , trwałość bardzo dobra, same kolory ciekawe. Piękna paleta na lato zwłaszcza dla blondynki i rudzielca.
Fuksjowa, jasna szminka Allegresse jest piękna, cudownie się nosi, nie wysusza, ale najpiękniejszy jest koralowy, radosny róż Diorblush Coral Bagatelle nr 763. Co za kolor, mocna pigmentacja, cudownie pracuje na skórze i ożywia cerę.
Dawno tak się nie malowałam i powiem wam ,że mi się podobało.
A wy lubicie pastele?






















































