Copyrights @ Journal 2014 - Designed By Templateism - SEO Plugin by MyBloggerLab

, , ,

Wiosenne porządki dla leniwych:)

Share
Co za piękny, słoneczny dzień. Czyżby to nadchodziła wiosna? Tak nagle, w połowie marca?:)

Wszystko lśni w słońcu ( no może po za moimi oknami, koniecznie muszę je umyć przed świętami), aż chce się pucować, szorować, sprzątać, albo usiąść cichutko w kąciku z kawką i poczekać aż chęć na sprzątanie minie. Do wyboru, w zależności od upodobań.

Można też zrobić coś pośredniego i  wyszorować peelingiem ( tak naprawdę to delikatnie wymasować) jakąś część ciała. Wczoraj pierwszy raz używałam czyścika z Lush Angels on bare skin. Jest bardzo dziwny w dotyku, mocno, ziołowo pachnie, ale efekt przechodzi najdziksze oczekiwania. Zmiata z twarzy wszystko, cera jest gładziutka i promienna.



Dziś rano natomiast użyłam peelingu do ust. O tym z Lusha już pisałam, znajdziecie go TU. Pora na nasz rodzimy peeling Pat & Rub Peeling do ust pomaraczowy. Wesoło żółty, pachnie pysznie cytrusami, ma dość duże kryształki cukru i jest bardziej oleisty od tego z Lusha. Wychodzi mu to na dobre, łatwiej się go używa, pięknie złuszcza i nawilża, odżywia usta. Jest w 100 % naturalny,to kompozycja zdrowego cukru z brzozy ( ksylitol) oraz ma w sobie  masło pomarańczowe i olej anatto. Nawet zapach jest naturalny, pochodzi od olejku pomarańczowego.

Odrobinę nakładamy na usta, masujemy i oblizujemy. Gotowe.


Słodki buziak dla was:)



Znacie moją skłonność do szminek, to ważne by wargi były gładkie, szminki nie wyglądają zbyt dobrze na suchych skórkach. Dobry balsam i peeling do ust załatwiają sprawę, nie wolno też zapominać o piciu wody.


Na koniec przypominajka. Trwa jeszcze konkurs Yves Rocher


i rozdanie , gdzie do zgarnięcia jest super masło do ciała, kawowe ujędrnienie idealne na wiosnę.

Zapraszam:)

cena ok 41 zł www.patandrub.pl


Byle do wiosny, prawda?


24 komentarze:

  1. O, nie spotkałam się z tymi kosmetykami. Ciekawa jestem tego peelingu do twarzy. Pozdrawiam, Edith :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie peelingi to fajny gadżet, ale ja na razie zostaję przy tych domowych sposobach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. och ja też używam tego czyścika od Lusha - uwielbiam go ponad wszystko. Tylko myślałam, że będzie miał ładniejszy zapach

    OdpowiedzUsuń
  4. mam orkopnę chęć na tego Patka.. z Lushowego zrezygnowała z uwagi właśnie na małą kleistość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie spotkałam się z tymi kosmetykami. Muszę ich poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oba peelingi wyglądają... smacznie! :) i zdecydowanie jest jak piszesz - usta terzeba po zimie przygotować na wiosenne barwy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wersję różaną :)
    Jest ok, ale dla mnie to taki zbędny gadżet.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale kusi mnie ten peeling :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Też używam Pat&Rubowej pomarańczki do scrubowania :D Jest ...przepyszna! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam ten peeling Pat & Rub do ust pomarańczowy :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam różany i lubię jego zapach i smak.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wersję kawową z Pat&Rub:)

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam Lushowy czyścik Angels on Bare Skin :)
    peelingu do ust używam również z Lusha ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. slonce pieknie swieci, ale snieg jeszcze nie chce zniknac:D bylam dzis na 1,5h spacerze i tez mi sie wydaje ze juz nadchodzi,skoro ruszylam sie z domu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam peeling Lushowy, ale zapach bardzo mnie drażnił :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam różany i pragnę już pomarańczowy :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ten peeling do ust LUSH :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Musze w końcu kupić takli scrub, bo już mi się nie chce robić peelingów w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. mam zamiar zakupic ten scrub z lush
    i tez widze powoli wiosne za oknem ;]
    x
    x
    x

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam pomarańczowy i jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. u mnie niby słońce ale dalej jest bardzo zimno:/

    OdpowiedzUsuń
  22. Angels on bare skin to chyba najlepszy czyścik jaki do tej pory miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ apetycznie wygląda ten peeling! Całe szczęście, że można go zjeść!

    OdpowiedzUsuń

Porozmawiajmy:)