Dzisiaj pokażę Wam coś co odkryłam niedawno buszując po półkach w The Body Shop. Mają bogatą ofertę akcesoriów i właśnie tam znalazłam te muślinowe cuda. Nie znam się na materiałach. Zawsze myślałam, że muślin jest gładki i śliski jak jedwab lub satyna. Myliłam się. Jest raczej szorstki, pewnie stąd jego pilingujące właściwości.Muślinowe ściereczki do mycia twarzy. Służą do dogłębnego oczyszczenia skóry i peelingu twarzy. Są pakowane po 3 w małe woreczki. Gdy się zabrudzą wystarczy je uprać i służą nam dalej. Taką ściereczkę moczymy ciepłą wodą, odciskamy nadmiar wody. Bierzemy nasz ulubiony żel do mycia twarzy i myjemy nim buzię wykonując delikatne, koliste ruchy. Potem wszystko spłukujemy. Ściereczka solidnie oczyszcza twarz i ją złuszcza. Usuwa wszystkie zabrudzenia i pozostałości makijażu. Na koniec mycia warto przepłukać ściereczkę i zimną wodą przetrzeć twarz by zamknąć pory. Skóra jest po takim myciu gładka, czysta i świeża. Osoby z bardzo delikatną, wrażliwą cerą niech nie szorują ze zbytnim entuzjazmem, zacznijcie delikatnie i ostrożnie by nie pojawiły się zaczerwienienia. Zmywam nią też maseczki. Dobrze, że w zestawie są 3 sztuki, bardzo się przydają. Fantastyczne.
Polecam.
Cena ok 26 zł
Zdjęcia z łazienki mojej mamy. Mama też je polubiła. Tu jeszcze suche.

A tu już mokra. Obok opakowanie z pozostałymi szmatkami.
