Na tym blogu innych zakupów niż kosmetyczne prawie nie zobaczycie, a to dlatego, że ja kupuję mało ciuchów czy butów. Nigdy nie ma nic ładnego w moim rozmiarze, a jak już coś mi się spodoba, to wyglądałabym w tym dobrze, ale ileś tam kilo temu.
I chociaż ciuchów mam kilka na krzyż i w zasadzie latam ciągle w tym samym, to jest coś czega mam sporo. To szale. Ach szale, szaliczki, szał kolorów i wzorów, potrafią każdej nudnej czarnej bluzce/koszulce dodać uroku i odmienić strój. Wiadomo, nie ma to jak dodatki.
Oto nowe szaliki, oba kupione na wyprzedaży. Ładne, prawda?
Camaieu
Curry
Nowe oprawki , czerwony to odważny wybór jak na mnie, ale podobają mi się.
Na koniec coś z czego przez lata drwiłam i na co kręciłam nosem. Crocsy. Moje pierwsze. Odszczekuję wszystko co o nich mówiłam. Serio. Wygodne, słodkie i idealne na to lato, co to raz pada, raz leje, a potem mamy burzę. Jeżdżę w nich na rowerze, bo stare tenisówki od tych deszczy zupełnie się rozpadły. Nosicie Crocsy? Mi kupił je mąż. Kto by pomyślał:)
A teraz nowość z dziedziny ulubionej. Nowa szminka Givenchy w cudnym opakowanio i jeszcze ładniejszym kolorze, którą dostałam. Ujrzałam ją u Temptali i zakochałam się w tym koralowo-różowym kolorze.
Givenchy La Rouge kolor nr 2302 Rose Dressing. Kremowa i lekka, o czystych pigmentach i z odżywczymi składnikami. Bardziej szminka niż modne teraz błyszczyko-pomadki, ale tak nowoczesna i komfortowa jak tylko możliwe. Pokażę ją na ustach jak naładuje mi się bateria w aparacie. :)
Co kupiłyście sobie ostatnio?




