Copyrights @ Journal 2014 - Designed By Templateism - SEO Plugin by MyBloggerLab

Grube dziewczyny mają przekichane

Share
Przez połowę życia byłam bardzo szczupła przez drugą wręcz przeciwnie. Więc wiem jak  to jest być po obu stronach.


Wczoraj spotkałam się z dawno niewidzianą koleżanką, która nie tylko jest idealnie szczupłą wegetarianką i trenuje od lat jogę, ale jest też super miła, więc  na wstępie powiedziała mi, że ładnie wyglądam.


Uświadomiłam sobie, że usłyszałam ten  przemiły komplement po raz pierwszy od baaaaaardzo długiego czasu. 

I zrobiło mi się jednocześnie miło i smutno. Po raz nie wiem, który pomyślałam, że jeśli masz nadwagę masz przekichane.


Dlaczego?

- niszczysz sobie zdrowie. Możesz załapać się na nadciśnienie i inne schorzenia. No i wyglądasz grubo.

- nikt nigdy nie powie ci, że ładnie wyglądasz . Ludzie zakładają, że jak jesteś gruba to nawet gdy wyglądasz jak najpiękniejsza wersja samej siebie, nikt nie powie ci komplemetu, bo nadal jesteś gruba ergo  nie możesz wyglądać ładnie

- ciuchy to problem. Fajne rzeczy kończą sie na rozmiarze, który możesz ewentualnie dopiąć na głębokim wdechu o ile wogóle. Reszta ciuchów w sklepach w dużych rozmiarach to paskudne worki, szyte bez sensu fasony, których okrągła kobieta powinna unikać no i te poprzeczne paski, fuj.

- masz tonę dodatków, torebek butów i szali bo za Chiny nie kupisz sobie nic ładnego - patrz punkt wyżej

- powinnaś się ruszać, chodzić na basen, siłownię lub biegać. Acha, jasne większość grubych dziewczyn wstydzi się iść tam gdzie ćwiczą boginie fitnessu w swoch obcisłych strojach. To głupie, ale tak jest

- gdy ludzie widzą grubą dziewczynę z fajnym facetem pytają co on w niej widzi. Jasne, bo wnętrze się nie liczy i czy nie słyszeliście o Rubensie? :)

- jeśli usłuszałaś kiedykolwiek tekst: jaka szkoda, że masz taką ładną twarz przy tej figurze, wiesz co mam na myśli

- jedzenie nie jest twoim przyjacielem, to podstepny wróg gorszy niż alkohol czy papierosy ( inne uzależnienia) bo jest dostepny pod ręką i musisz jeść codziennie by żyć ( pić, palić czy brać dragi nie musisz) ergo to trudne uzależnienie do kontrolowania

- masz kompleksy jak stąd na koniec świata i jeszcze dalej, masz też rozstępy, cellulit i wieczne poczucie winy

-wszyscy, którzy mówią weź się za siebie i schudnij niech spadają, gdyby to było takie proste nikt nie byłby gruby, po za tym już i tak próbowałaś wszystkiego, prawda?

- gruba nie znaczy brzydka, nie to ładne co ładne, ale to co się podoba i inne bzdury, patrz punkty powyżej



Zapomniałam o czymś?

96 komentarze:

  1. 1) ja mam to szczęście, że jestem bardzo szczupła
    (mimo, że wcinam tony słodyczy .. no ale za to mniej konkretnego jedzenia jem, które bardziej tuczy od słodyczy...)
    2) nie oceniam ludzi pod względem wagi, nie mam też problemów z komplementowaniem
    3) rozstępy to i ja mam, mimo 53 kg /170cm, ale u mnie każdy 1kg to kolejny równiutki 1 cm w tyłku...a broń borze zielony, żebym zbyt szybko ten 1 kg nadrobiła...
    4) wrednymi ludziskami, oceniającym na podstawie wyglądu nie warto sie przejmować, im trzeba tylko współczuć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. misz masz mi tu wyszedł coś ehhh ;)
      czas na kawkę i ciacho :P

      Usuń
    2. Właśnie kończę pączusia z różanym nadzieniem ^^

      Usuń
  2. Grubi mężczyźni także mają przekichane ;). Mój Luby waży 2 razy tyle co ja (no i jeszcze plus parę kilo), ja jestem natomiast baaaardzo szczupła. Mi jego waga nie przeszkadza i jak on mówi, jestem pierwszą dziewczyną, której to nie przeszkadza. Jest wspaniałym mężczyzną, a nie nadprogramowymi kilogramami. Czasami słyszałam głupie docinki: na woodstocku ktoś zapytał, które z nas ma większe cycki.... Kazałam mu się tym nie przejmować, bo ludzie zazwyczaj oceniają człowieka TYLKO po okładce.
    Ciekawa jestem jakby to było gdyby on był szczupły, a ja gruba - czy w ogóle by na mnie spojrzał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa sytuacja, facetom uchodzi to latwiej na sucho, po za tym lubie duzych facetow:)

      Usuń
  3. Nie zgadzam się z Tobą, ja miałam nadwagę, zresztą na własną prośbę. Są zasady których trzeba przestrzegać i będzie lepiej a potem dobrze. To nie prawda że na siłowniach i basenach są tylko zgrabni, to kolejna wymówka. A oczekiwanie na komplementy zamiast zajęcie się realnym problemem..to już sama sobie odpowiedz.. I życzę powodzenia bo z ciałem można zrobić praktycznie wszystko, no może tylko na wzrost nie mamy wpływu, w moim przypadku szkoda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tu jest wszystko co chciałam napisać - to wszystko w poście to tylko wymówki wymówki i jeszcze raz wymówki. Jak się komuś nie chce to ich szuka i tyle.

      Usuń
    2. Ale te wymówki wzięły się głównie z tego co pokazuje telewizja. Np. w filmach, w różnych scenach na siłowni czy basenie pokazani są tylko szczupli ludzie, stąd dziewczyny boją się tam pójść, czyli np. ja wolę ćwiczyć w domu, i najlepiej wtedy kiedy jestem w nim sama

      Usuń
    3. zasady pitu pitu, sa osoby ktore stana na rzesach i nie schudna. Ja nie pisze tu w tym poscie tylko o sobie, sama duzo sie ruszam , jezdze na rowerze chodze na basen, jem duzo warzyw itp, ale wiek, hormony, krazenie i inne rzeczy zdrowotne robia swoje . Odkladajac na bok to czy mozna schudnac postrzeganie wiekszych dziewczyn jest negatywne i sama tez z nim sie spotykam:( taki life

      Usuń
  4. Ja całe życie byłam NIECO większa. Niby każdy mówił, że buzia ładna, że przecież nie jestem gruba i sretetete, ale jak schudłam to nagle na prawo i lewo słyszałam/słyszę, że TERAZ to jestem ładna ...
    Dodam, że nadal nie jestem szczupła i raczej nigdy nie będę biorąc pod uwagę ilość jedzenia, którą pochłaniam, ale jest zdecydowanie lepiej, jak było (porównując do najcięższego okresu w moim życiu, jest to bagatela 16kg).

    Poza tym zrobiłam to dla siebie, a nie da innych, ale nadal mam kompleksy i chciałbym być szczuplejsza, ale niestety moja silna wola postanowiła opuścić mnie na zawsze.

    Niby każdy mówi/pisze, że ważne to czuć się dobrze we własnym ciele i inne pierdoły, ale naprawdę 90% kobiet tego nie potrafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jamapi jestes sliczna kobieta jak by co:) ale problem z akceptacja jest ogromny, nawet jak jestes szczupla to kobiety potrafia nie lubic swojego nosa wlosow czy czego tam, a najbardziej mnie wkurza gdy naprawde szczuple dziewczyny, zgrabne laski sie obsesyjnie odchudzaja bo wierza ze sa za grube

      Usuń
    2. Mi wystarczyło, że schudłam 4 kg i komplementom nie było końca. Niestety moim problemem jest tzw. "masywna budowa ciała". Sylwetkę mam bardziej męską niż damską i ogólnie jestem duża :) Mam dłonie tak samo duże jak mój Mąż, który do karłów nie należy. Moje 180 cm wzrostu wyróżnia się w tłumie, rozmiar 42 buta nie wróży zbytnio owocnych poszukiwań wymarzonych szpilek itp. itd Na szczęście moja cała rodzina jest duża (siostra jest jeszcze wyższa ode mnie) i wychowałam się po prostu na pewnym pułapie centymetrowym. Chociaż czasami jak stoję w grupie ludzi i zdaję sobie sprawę, że tylko moja głowa wystaje jest mi trochę nieswojo :D

      Usuń
  5. Kochana boginie fitnessu może i są wszędzie ale inni ludzie, czytaj przy kości też się pojawiają w takich miejscach, bo chcą walczyć ze swoimi kompleksami, dietę można zbilansować i urozmaicić w warzywa i owoce :) Wszystkie kobiety słyszą komplementy. Wszystkie mamy kompleksy, na róznych ludzi, różne pary, są różne reakcje :) Gruba nie znaczy skreślona! :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładnnie powiedziane, ja chodzilam na silownie i bylo ok, ale wiele osob sie wstydzi zreszta nieslusznie, tylko trudno im sie przelamac to jak z niesmialoscia ciezko im wyjsc do ludzi

      Usuń
  6. OCH!!!!
    Jakbym czytała o sobie!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie zawsze świetnie wyglądasz! :) I ładnie :) Niemodnie jest dziś być grubszą, przy kości, puszystą etc. Tylko, że ja mam wrażenie, że wedle tej dziwnej mody nawet osoby noszące rozmiar 40, 38, a nawet 36, są nazywane grubymi! Rany boskie! Masakra! Moja przyjaciółka jest z tych puszystych, choć teraz dzielnie zrzuca kilogramy. Dla mnie niezależnie od tego ile waży zawsze była piękna, bo ma dobry gust, potrafi się świetnie umalować, dba o siebie, ale widziałam czasami spojrzenia innych i aż mi się chciało na nich krzyczeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki za mile slowa:) ale tak jak napisalam bycie gruby skresla dziewczyne u 90% facetow i kobiet zreszta tez

      Usuń
    2. Obawiam się, że niestety masz rację :( A szkoda, bo nie wiedzą, że tracą mozliwośc poznania bradzo fajnych kobiet/dziewczyn :)

      Usuń
  8. jestem gruba, lubię siebie i akceptuję i moim zdaniem samoakceptacja jest najważniejsza. Nigdy nie usłyszałam od nikogo, że jestem gruba. Moim zdaniem ludzie postrzegają nas tak jak sami siebie widzimy. A mąż (przystojny i wysportowany) prawi mi komplementy na lewo i prawo... A jeśli ktoś ma z tym problem - dziękuję mu na wstępie... Głowa do góry i pierś do przodu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i brawo, jednak miec duza nadwage jest nie zdrowo, pare kilogramow wiecej w kraglosciach to tylko wizualna zaleta, ale dziewczyny i tak maja problem z ich akceptacja

      Usuń
  9. zgadzam sie z koleżanką powyżej, do szczupłych dziewczyn nie należę, a jednak mam faceta (ratownik, sportowiec), słysze komplementy od znajomych, rodziny, potrafię dobrac dobre ciuchy do swojej figury, czesto sie usmiecham. dlatego inni po prostu spostrzegaja nas tak ja my siebie widzimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jestem pewna czy tak jest , ale mam wrazenie, ze inne kobiety sa ostrzejsze niz faceci w ocenach

      Usuń
  10. "Próbowałam już wszystkiego" - ja to słyszę wiele razy i zawsze jest tak, że nie jest to prawda. Prawda jest taka, że nie da się schudnąć w miesiąc, ani dwa. Gdy już jesteśmy gotowe, aby zmienić swoje życie na "szczuplejsze" musimy sobie uświadomić, że jest to długi proces i najlepiej dać sobie na niego min. 1 rok i uparcie do niego dążyć. Jeżeli nie damy rady, to znaczy że nie jesteśmy aż tak bardzo zdeterminowane i nie zależy nam na tym aby być szczupłą. Wizyta u dietetyka + nawet ćwiczenia w domu z Ewą Chodakowską to są cuda. Zaręczam! Dietetyk nie będzie nas zmuszał do głodówek, wręcz przeciwnie będzie się w 90% przypadków jadło więcej! Ale więcej warzyw, mięsa (jeśli ktoś je) oraz produktów ciemno ziarnistych i nabiału. Nie ma mowy o głodowaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak z rzucaniem palenia :] ... trzeba naprawde chciec, bo jak sie tylko probuje to daleko sie nie zajdzie.

      Usuń
    2. Święte słowa laski ;)
      I u mnie w klubie , to całe tabuny pluszaczków okrągłych . I dziewczyn i chłopaków i młodych i starych . Trzeba tylko przełamać swoje opory .

      Usuń
    3. mami, chciałabym być u Ciebie w klubie *.* Robiłabym za pluszaczka płci żeńskiej :*

      Usuń
    4. jaki z Ciebie pluszaczek Urbi ? Chyba takie niedożywiony :D

      Usuń
    5. Tez tak wlasnie pomyslalam, ze Urbi ma chyba krzywe zwierciadlo... bo coraz wieksza z niej chudzinka :))

      Usuń
    6. nie traktujcie tego posta jak moich osobistych wyznan ze nie moge schudnac i nie cwicze czy cos, to takie ogolne spostrzezenia z moich tłustych lat vs chudych. Sama staram sie ruszac i jesc w miare zdrowo, a Ty Urbi to juz jestes w tym mistrzynia -zdrowa i piekna:)

      Usuń
    7. Ja go tak nie odebrałam ;) serio .
      Sama byłam ukulanym dzieckiem i pamiętam jak to było ... w szkole, wśród rówieśników ... Zajęcia WF, to był czysty koszmar ,a już gry , gdzie kapitan wybierał sobie druzynę, najgorszy z możliwych. Zawsze się modliłam żeby nie być ostatnia :( I jak serce pekało, kiedy na co dzień najlepsze koleżanki i fajni koledzy pokazywali Ci, gdzie Twoje miejsce ...
      Myslę, że poniekąd można to i na dorosłe doświadczenia niektórych przełożyć .
      Nie mierzę ludzi wyglądem, dużo bardziej liczy się dla mnie co nosi ich głowa i serce .
      Jednak zawsze staram się namawiać do jakiegoś przełamania poczucia, że eeeee.. za stara jestem, to nie dla mnie, tam sami młodzi, tam sami szczupli ..., bo to nieprawda !
      Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i formy i żebyś znalazła w sobie motywację do powrotu do tej wymarzonej siebie z dawnych lat :)

      Usuń
  11. Niestety się z Tobą zgodzę, ale z drugiej strony myślę, że jeśli kobieta jest zadbana, pielęgnuje swoje ciało i ma ten błysk w oku to może ważyć nawet 200 kg, ale i tak będzie świetnie, bo ona będzie się czuła świetnie i przez to ludzie będą odbierali ją dobrze (fajna, ale jest gruba :P). Z trzeciej strony warto się przyznać przed samym sobą i uświadomić, że w większości przypadków to, że jesteśmy grube wynika z naszej winy. Wcinamy jak świnki, leżymy na kanapie zamiast się ruszać, uważamy jakąkolwiek formę ruchu za wroga. Ja jestem na etapie uświadamiania samej siebie, wiem że szybko nie schudnę (z własnej winy), ale zapisałam się na siłownię, chodzę ile mogę, staram się patrzeć na to co jem (oczywiście w większej liczbie przypadków jestem ślepa jak pień :D) i lepiej mi z samą sobą. Ważne, by działaś, robić coś by było lepiej, żyć w zgodzie z samym sobą. :) Buziak PIĘKNA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystko prawda ale sendno jest to samo, gruba dziewczyna nie bedzie traktowana jako ladna koniec kropka

      Usuń
  12. Hmmm... dla mnie jest roznica miedzy osoba, ktora jest "mocniej" zbudowana a taka z nadwaga, ktora zagraza zdrowiu. W tym drugim przypadku to choroba, ktora wymaga wielukierunkowego dzialania... czesto to nie tylko problem jedzenia... nie mozna tego tak upraszczac a niestety przewaznie tak jest. Zyjemy w chorym swiecie gdzie rozmiar 38 awansowal na L i wiele osob glodzi sie zeby pasowac w idiotyczne normy.

    Pewnie czasami mnie zlosci to, ze mam pare kilo za duzo... ale naprawde zycie jest za krotkie i inne wartosci sa dla mnie wazniejsze jak stan mojej wagi. Staram sie ja trzymac pod kontola ale moj swiat sie wokol niej nie kreci. Moze ma to tez zwiazek z moja praca... obcujac z osobami przewlekle chorymi lub idac dalej takimi, ktorym niewiele czasu zostalo... to zmienia sie stosunek do wielu rzeczy. Wtedy zaczyna sie doceniac to co wczesniej uwazalo sie za oczywistosc a wcale tak nie jest. Im czlowiek jest starszy, tym czesciej zdaje sobie sprawe z faktu, ze wszyscy mamy termin waznosci i dla mnie wazniejsze jest to, ze jestem zdrowa, mam dach nad glowa, moge sobie pozwolic na spelnianie drobnych zachcianek, ze mam wazne dla mnie osoby dookola i ze one tez sa zdrowe.

    Tym co mowia inni... dawno przestalam sie przejmowac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko to sprawa perspektywy, ale ja jestem naprawde bardzo gruba i musze schudnac ze wzgledu na zdrowie glownie i wiem, ze w sumie pewnie schudne jak tylko dostane zielone swiatlo od lekarza ze moge znowu cwiczyc, z tym ze chodzilo mi glownie o problemy codzienne i postrzeganie osob grubych przez te chudzsze:)

      Usuń
  13. To prawda, że na siłowniach i basenach są nie tylko "boginie fitnessu", ale także i inne osoby, np. grubaski, do których należę :) Nigdy sama nie byłam na siłowni ani na basenie (nie umiem pływać), ale myślę, że kwestia tkwi w czymś innym. Ludzie z nadwagą nie krępują się swojego ciała tylko przed szczupłymi, ale przed wszystkimi innymi (ja tak mam). I na basenie czy siłowni może być dla mnie tylko grupa osób z nadwagą, a ja i tak będę myślała o tym, co oni myślą, gdy mnie widzą. A co do piękna, to takie mamy czasy i takie są kanony. Jednak trzeba też rozróżnić nadwagę, a otyłość. Niestety dla niektórych to jedno i to samo. Nadwagę wbrew pozorom trudno zrzucić, ponieważ każdy większy grubasek, który się odchudzał dobrze wie, że kilogramy "lecą" na początku, a w miarę utraty wagi jest coraz trudniej. Niestety otyłość to już poważna dla zdrowia sprawa, tym bardziej, jeśli w najbliższej rodzinie są osoby z nadwagą i chorują na cukrzycę, nadciśnienie. Jeśli nie weźmiemy się w garść sami możemy mieć te problemy zdrowotne w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ludzie grubi postrzegaja siebie bardzo zle i to czesto jest wina otoczenia, i chociaz chca cos zmienic nie maja odpowiedniego wsparcia, nawet trenerzy na silowni potrafia olewac taka osobe

      Usuń
  14. Nie wyobrażam sobie Ciebie innej:) Szczupli mają więcej zmarszczek, często im bardziej zimno i są bardziej cherlawi. Niejednokrotnie widziałam osoby w rozmiarze 42+, które są bardzo zadbane, seksowne, z pięknym biustem i przede wszystkim w świetnej kondycji. Może jest tak, że w pewnym okresie życia organizm się przeprogramował i nie chce schudnąć za nic, tak ma być i już. Oczywiście zaniedbanej, chorobliwej otyłości absolutnie nie popieram, ale krągłości-owszem:) A ubrania zawsze się znajdą, tylko trzeba poszukać marek, które szyją je na normalne kobiety, nie sieciówki, gdzie rozmiar 40 wygląda jak 36 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Madzi, bylam zupelnie inna kiedys, szczuplejsza o ponadpolowe i wolalam siebie taka, w sumie gdzies tam w glowie nadal taka sie czuje:) ciuchy zas sa slabe , albo bardzo drogie i tyle

      Usuń
  15. Piękno zewnętrzne to rzecz względna i tyle. Ludzie, którzy tego nie rozumieją, sami mają ogromne kompleksy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Może zamiast narzekać, siedzieć kolejną godzinę w sieci warto ją poświęcić na spacer czy inną aktywność fizyczną, która sprawi przyjemność? Zamiast kolejnego ciastka-owoc? Zawsze się zastanawiałam nad tym dlaczego tak łatwo zadbać o ciało nakładając kolejny krem czy serum a jednocześnie panuje niechęć czy niemoc do zadbania o ciało od podstaw? No niech mi ktoś wytłumaczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obs. wybacz, że się doczepię, ale na moim przykładzie - ja się staram jak mogę, wypruwam sobie flaki, ale przez moją chorobę (przez, którą miałam poważną otyłość) do końca życia nie będę idealna. Mogę się starać o to, jasne, ale nikt patrząc po mnie nie powie mi, że muszę mieć idealnie ułożoną dietę i zajebisty trening. A inna osoba będzie siedziała z dupą cały dzień wpierdzielała samą chemie i wyglądała jak modelka.
      Poza tym czasem już po prostu brak na to wszystko sił. Jak wiadomo życie daje nam czasem w kość i momentami dokładanie sobie jeszcze stresogennych ćwiczeń i wyrzeczeń dietowych jeszcze Nas dobija.
      Co innego jeśli osoba jest gruba z własnej woli i narzeka, że jest taka, a nie inna, nie robiąc przy tym nic. Narzekać może osoba, która ma problemy, ale stara się je "naprawić" jednak jej to nie wychodzi.

      Usuń
    2. jednostka typowo chorobowa to zupełnie inny temat
      temat rzeka
      indywidualny do tego

      Usuń
    3. "Stresogenne" cwiczenia? Co to jest.

      Usuń
    4. to samo pytanie mi się ciśnie...hmmmmm .... przeszło 10 lat za mną zajęć różnych ,ale stresogenne nie było żadne.
      To jest wręcz idealne zaprzeczenie tego co nazywamy stresem .
      Ale może to tylko lapsus językowy ot ;)

      Usuń
    5. No bo nawet Ewa Chodakowska i jej wyznawczynie wiedzą przecież, że ćwiczenia=endorfinki, i choć nie należę do jej kultu, to raczej ciężko z tym polemizować. Aktywność fizyczna "odstresowuje" organizm... no chyba, że ćwiczymy coś, czego bardzo ale to bardzo nie lubimy z kimś kogo nie lubimy jeszcze bardziej ;)

      Możliwe, że lapsus, a ja jak zwykle się czepiam :D

      Usuń
    6. Ja to w ogóle mam ogromny dystans do "gwiazd od fit" ...;)
      Kult mnie nie obejmuje . Nie mam guru do tych spraw .Ale oczywiście rozumiem ( yyyy staram się , serio) kobiety, które Ewa porwała swoją filozofią . Nie tylko Ona, bo przecież wiele dziewczyn ćwiczy z instruktorami z płyt , czy on-line . Ważne, że robią coś dla siebie :)
      To nie dla mnie, niestety ;)
      Ja muszę wyjść z domu.

      Usuń
    7. No ja i Zuzka :D Przykład numer jeden :D Jara mnie tak, jak Ewa swoje ;) Z tym, że ona nie serwuje mi pseudofilozoficznej sieczki, bo jakby zaczęła, to pewnie poszłabym dalej. Choć np. Jillian jest fajna w te klocki. Czyli, że wychodzi na to, że mnie to kręci, tylko po prostu w innym (o zgrozo - niepolskim!) wydaniu. Ale to Twoja wina. Ja Ci już dawno mówiłam, że masz mnie trenować, a ty nic.
      Tak czy siak - zgadzam się z tym "ważne, że robią". Bo to ważne.

      Usuń
    8. Stresogenne - ćwiczenia wcale nie muszą wpływać na Nas rozluźniająco i dawać kopa. Kiedy wyciska się ponad swoje siły i przesadzamy, już nie jest tak różowo.
      A przy treningach o to łatwo.

      Usuń
    9. Skonfudowana ja nie wiem czego Ty próbowałaś , serio ;)
      Nie wyśmiewam się . Tylko jak żyję nie przypominam sobie czegoś takiego .Nie odpowiada mi jakaś forma zajęć , to zmieniam na inną . Jedni biegają, inni pływają, jeszcze inni podnoszą ciężary .To udowadnia, że nie każda forma ruchu jest dla każdej z nas , ale przecież nie jesteś koniem i nikt Cię nie zaprzęga mimo woli do bieżni, rowerka, czy orbitreka . Może dla Ciebie idealny będzie piletes, czy streching ,a może Bokwa czy Zumba :) To ma być na 1 miejscu przyjemność , taka bardziej umysłowa niż fizyczna, bo wiadomo, że początki są męczące. Są zakwasy i zadyszka, ale ile też uczucia tryumfu, że się pokonuje własne granice i staje coraz lepszym, zdrowszym , odporniejszym na choroby . Trzeba tylko poszukiwać, próbować i trafić, nie zniechęcać się i nie traktować tego tak jak napisałaś w pierwszym zdaniu , czyli "wypruwać sobie flaki" ;) Pozdrawiam .

      Usuń
    10. Obsession, kazdy jest inny, jedni maja silna wole inni nie, jedni moga cwiczyc innym nie pozwala lekarz, sytuacja czy inne rzeczy, nie w tym sprawa, ja sama staram sie w miare ruszac i zdrowo zyc, jednak chodzi mi bardziej o ogolne postrzeganie takich osob i ich komfort lub jego brak w zyciu codziennym, np zakup fajnych ciuchow jest problemem

      Usuń
    11. Zawtóruję tutaj mami - grunt to znaleźć coś, co sprawia nam radość. Sport nie musi (nie może!) być przykrym obowiązkiem, bo z takim nastawieniem prędzej go rzucisz niż zaczniesz.
      Kiedy wyciska się ponad swoje siły... jest (moim zdaniem) fantastycznie. Nie w trakcie - a po. Bo ta świadomość, że wczoraj np. nie umiałam zrobić jednej porządnej pompki, a dziś wyciskam paręnaście/dziesiąt na jednej nodze to jest mega tryumf, do którego nie dochodzi się przez robienie tego, co nie sprawia ciału najmniejszej trudności. Ile razy ja płakałam (tak jest - płakałam!!!) podczas głupich treningów w domu... z bólu, z bezsilności, z tego, że "już nie mogę"... jednak ani razu, nawet po tak wycieńczających emocjonalnie i fizycznie sesjach nawet przez sekundę nie poczułam się "zestresowana" - wręcz przeciwnie, czułam się jak pieprzony bohater, bo zamiast się poddać i nad sobą użalać, zacisnęłam zęby i robiłam dalej. To właśnie pokonywanie swoich słabości jest dla mnie w ćwiczeniach najcudowniejsze.
      Ale może nie wszyscy tak to widzą?

      Usuń
    12. Ja tak to właśnie widzę ;)
      Jednak też biorę pod uwagę, że może tu się rozbijac o nastawienie . Czym innym jest uprawienie sportu, bo się to kocha, a czym innym jest zabranie się za to, bo chce się osiągnąć cel zbicia wagi . Cel się często udaje osiągnąć, pełnym wyrzeczeń i fizycznego wyczerpania treningiem i ... co potem ? Dalej się męczyć ? odpuścić ?
      Ja w ogóle nie wiem ile ważę. Tzn. mniej więcej wiem , ale jak bonie-dydy na wagę wchodzę może dwa razy w roku ( najczęściej po Świetach, żeby dostać wskaźnikiem między oczy i po wczasach to samo ) i nie to się dla mnie liczy ,a fakt o którym Urbanosie wspomniałaś. Że po takim mega wykańczającym czasem treningu, gdzie autentycznie nie jestem w stanie zedrzeć z siebie przemoczonego ubrania, czuje się jak młody Bóg ;)

      Usuń
  17. Co racja, to racja.
    Ja może gruba nie jestem, ale byłam kiedyś, przez leki, które biorę do dziś i do dziś mam zjechaną psychikę przez ludzi, którym mój wygląd zaburzał życie... Okropne jest to, że w dzisiejszych czasach patrzy się na wszystko i mamy taki rodzaj przymusu dążenia do idealności. Nie jesteś ładna, wysoka, szczupła, masz jakąś widoczną wadę w swoim ciele - od razu spadasz niżej... Chyba zapominamy co jest najważniejsze w człowieku zatapiając się w sprawach materialnych.
    P.S.: Jesteś piękną kobietą! Nawet ostatnio myślałam o tym oglądając Twój filmik. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Słonko, Ty sama jestes śliczna, madra i miła, a zdrowie, no coz radzimy sobie z tym co mamy, prawda? Byle do przodu:)

      Usuń
  18. Ja od dziecka byłam pulchnym dzieckiem i zawsze miałam dzięki temu nieprzyjemności w szkole. Z wiekiem kiedy dorastałam i pogląd ludzi (uczniów w szkole) stawał się bardziej świadomy było już ok. W liceum było już bardzo dobrze. Miałam grupkę fantastycznych znajomych którym nie przeszkadzało to że jestem po prostu gruba i tyle. W liceum też poznałam chłopaka (z którym jestem do dziś i mam nadzieję że tak zostanie;)) i tak jak piszesz pojawiły się pytania moich szczupłych koleżanek "no popatrz ona taka gruba i ma chłopaka a ja taka szczupła/piękna i nie mam"- zaraz zaraz charakter też się liczy a nie wszyscy faceci patrzą tylko na wygląd (tutaj przesadziłam wszyscy patrzą nie ma co ukrywać ale każdy szuka w drugiej osobie czegoś innego nie koniecznie figury modelki).
    Po szkole średniej zaczęłam też poważnie chorować i waga wzrasta w zastraszającym tempie. Przyjaciele jednak zostali i wspierali jak mogli. Gorzej już było właśnie z ciuchami. Nic nie pasowało na wielką pupę a sieciówki oferowały "worki na ziemniaki". (teraz mieszkając w UK nie mam z tym problemu).
    Myślnik 3 i 4. Teraz kiedy odwiedzam swoje miasteczko i mam rzeczy które nie wyglądają jak worek na ziemniaki mnóstwo ludzi odwraca się za mną. Parę razy podeszły nawet do mnie osoby które się pytały gdzie mogą kupić takie ciuchy. Tutaj w uk znaleźć odpowiedni rozmiar nie jest problem i chciałabym aby w Polsce też tak było bo osoba gruba nie jest w niczym gorsza od tych szczupłych.
    Śmieszą mnie też ludzie którzy dają "dobre rady" typu: zamiast siedzieć przed komputerem idź na spacer, pobiegaj- to waszym zdaniem ile mam spacerować czy biegać??? Cały dzień???
    Moim zdaniem każdy powinien popatrzeć najpierw na siebie zanim zacznie oceniać innych. To że ktoś jest gruby/otyły/spasły (czy jeszcze inne wulgarne słownictwo które się słyszy) to nie znaczy że jest złym człowiekiem.
    Niestety mentalność ludzi jest jaka jest i pewnie taka zostanie a szkoda bo oceniając innych po wyglądzie możemy stracić szansę na poznanie kogoś na prawdę wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszcze fajnych ciuchow , w Warszawie z tym jest kiepsko, a moze chodzi o to , ze podobaja mi sie rzeczy, ktore nosilam gdy bylam szczupla?

      Usuń
  19. Wiecie, ja noszę rozmiar 40 i przez rodzinę jestem uważana i wręcz "wyzywana" jako grubaska :( Co gorsza w liceum schudłam do rozmiaru 32 (schudłam z rozmiaru 40 poprzez głodzenie się), bo miałam dość docinków mojej rodziny. Jednak potem doszłam do wniosku, że nie mam zamiaru nikogo zadowalać i wróciłam do jedzenia i rozmiaru 40... moja rodzina najwyraźniej nie przejała się tym, że w liceum wyglądałam jak kościotrup z powodu ich komentarzy i po dziś dzień słyszę, że mam schudnąć, bo jestem gruba. No litości, co kogo obchodzi mój wygląd?

    Straszne jest to jak komentarze innych mają wpływ na nasze życie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Ja zawsze byłam "pełniejsza" i jestem dalej. Był czas, że sporo przytyłam. I zostało. Ciągle słyszę od kogoś z rodziny, od przyszłego teścia, czasem od zupełnie obcych, że gruba, że się "spasła". Aż do przesady. Czasem się tłumaczą, że to ma mnie mobilizować itd. A mnie to tylko dołuje coraz bardziej. Ale czy jest sens odchudzać się dla kogoś? To chyba powinno się robić dla samej siebie... stosuję tysiąc wymówek, że mi się nie chce, że nie mam motywacji. Bzdury. Ale co mnie widzą, że ćwiczę, że nie jem pieczywa i słodyczy, to w śmiech. Tak źle i tak nie dobrze. I to prawda, ma się przekichane. Przez ludzką, głupią mentalność.

      Usuń
    2. No właśnie, najgorsze są komentarze innych, często najbliższych nam osób. Niestety wiem coś o tym. Sama noszę rozmiar 38/40, mam proporcjonalną sylwetkę a i tak znajdą się osoby które uważają, że jestem gruba. Ciężko jest nie mieć kompleksów i wierzyć w siebie, kiedy człowiek słyszy, że ma np. grube uda, za mały biust, brzuch mu się wylewa za spodni itp, itd. A takie miłe "komplementy" długo zapadają w pamięć, niestety.

      Usuń
    3. komentarze innych od kazdy moze schudnac, po jak ty wygladasz oczywiscie moga zatruc zycie, ale okropne jest to, ze my kobiety nawet te szczuple obsesyjnie doazace do doskonalosci tez nie czuja sie pewnie w swoim ciele i pragna wciaz lepszego i lepszego

      Usuń
  20. Ja tam noszę rozmiar 40. Kiedyś nosiłam 36 i wyglądałam nie ciekawie. Bynajmniej teraz mam jakiś biust, wcześniej miałam tylko stanik i rodzynki.
    Najbardziej doczepiają się do wyglądu dziewczyny które są zakompleksione i chcące bardziej się dowartościować. Nie przejmuję się tym, bo nie jestem chudym wieszakiem na którym ciuch wisi. Palić palę, pić nie piję, na siłownie chodzić nie chodzę ale ćwiczę w domu gdy mam czas i nie śpię :D
    Czuje się dobrze ze swoim ciałem i dla innych zmieniać się nie będę. Mam na to wyjebane co inni sądzą o mnie, jak nie mają swego życia wtrącają się w cudze ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. luzik i bardzo dobrze, a 40 to ja bym znowy chciala nosic:)

      Usuń
  21. Dlaczego uzależniać swoje poczucie wartości i szczęścia od kilogramów? Jestem szczupła, ale czy dzięki temu bardziej uprzywilejowana czy szczęśliwsza w swoim życiu? Nie sądzę... Mam mnóstwo zastrzeżeń do swojego wyglądu, wbrew pozorom też muszę się naszukać czegoś zdatnego do noszenia; odebrałam wyniki krwi i wysoki poziom tzw. złego cholesterolu wprawił mnie w osłupienie... Nienawidzę tych, pytań - czy badałam sobie tarczycę, bo jakaś szczupła jestem. Każdy ma swoje piekiełko, skup się na sobie, olej komentarze, nie żądaj komplementów... Uroda kobiety wypływa z jej samoświadomości i wiary w siebie, bo przecież pojęcie piękno jest tak względną sprawą... Ćwicz, zmieniaj sposób odżywiania, ale dla siebie samej, a nie by gubić kg. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie dwa zdania tej wypowiedzi - sama bym tego lepiej nie ujela. Dopiero gdy mój mały móżdżek pojął te prawdy w pełnym stopniu, zaczęłam być szczęśliwa. Od ideału dziela mnie lata świetlne, ale cieszę sie z tego, co mam dobre, doceniam to.
      A Tobie Asia powtarzam co i rusz, ze jesteś piękna i cudownie wyglądasz. Uwierzze mi w końcu!

      Usuń
    2. To sama prawda, że nie liczą się kilogramy, ale nasze poczucie własnej wartości. Tylko właśnie tu pies pogrzebany. Można ćwiczyć, chudnąć etc, ale ta pewność siebie i akceptacja wcale nie zawsze się pojawia...
      Łatwo powiedzieć kochaj siebie, trudniej zrobić.

      Usuń
    3. Jasne. To nie jest łatwe. A w dodatku nie ma na to rad, ani złotej recepty, bo każdego boli co innego i gdzie indziej... To niczym status na fejsie - skomplikowane.

      Usuń
    4. Urban, kochana, zawsze milo mi czytac Twoje slowa i przyswajam je, jednak presja spoleczna by kobiety byly szczuple jest spora i wiele dziewcztn nie moze jej udzwignac, ja czasami mam to w nosie, mam juz duze dzieci, fajnego meza i bylam juz bardzo zgrabna i szczupla, a jednak boli mnie gdy ludzie nawzajem traktuja lepiej osoby szczuple niz te okraglejsze gdy sa razem

      Usuń
    5. Asia, ja wiem, że to może boleć, byłam tam jako nastolatka (do tego paskudna cera i zęby)... Jednak kurczę - widziałam Cię w wersji "ruchawej" ;), oglądam Cię regularnie tam, gdzie chcesz się pokazywać i zawsze przed oczami mam piękną, zadbaną kobietę, która wygląda na 10 lat mniej niż ma w papierach! Ta prześliczna, gładka cera, fajna fryzura, błysk w oku! A doliczając do tego osobowość to już w ogóle idzie się zakochać! I wcale nie słodzę.

      A ludzie... są różni, wiele z nich leczy swoje kompleksy poprzez "dyskryminację" innych i niestety to się nigdy nie zmieni. Ja staram się takich jednostek unikać, jak się da. A jak się nie da, to po prostu olewać. o.

      Usuń
  22. Ja do 25 lat raczej nie miała problemów z wagą zawsze byłam szczupła, wręcz chuda. Po drugim porodzie niestety nie jest mi już tak łatwo dbać o linię. wieczne niewyspanie, zmęczenie skutecznie zniechęca mnie do ćwiczeń i właściwej diety. Pocieszam się słodyczami ...
    Nie mam wsparcia i kopa znikąd ech,... No to pomarudziłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to kopniaczek na rozbieg, jestes sliczna i mloda, mozesz wszystko, u mnie jest gorzej bo przemiana materii juz nie ta no i ze zdrowiem trudniej

      Usuń
  23. TO racja, sama kiedyś miałam dużą nadwagę i powiem, że teraz jestem szczęśliwsza i zdrowsza :)

    OdpowiedzUsuń
  24. w 100% mam takie same problemy... a najgorsze jest to, że niepochlebne uwagi na temat mojej tuszy słyszę od najbliższych (czytaj ojciec). A chłopaka chyba nigdy nie będę miała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest nie do przyjecia, powiedz mu, ze zamiast motywowac rani Twoje uczucia, moze to pomoze

      Usuń
  25. Z tym chodzeniem na siłownię to prawda, nawet jak się nie jest okrągłym. Ja jestem tylko trochę większa niż powinnam być, a i tak wstydzę się pójść na siłkę, żeby pocić się i sapać (słaba kondycja) obok tych smukłych sylfid i napakowanych sylfidów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mialam tak, ale sluchawki w uszy i dasz rade, nie przejmuj sie i cwicz biegaj czy co tam lubisz, dla figury zdrowia i na dobry humor

      Usuń
  26. Asia masz racje. Ale ja byłam gruba, schudłam 15kg, nie wyglądam jakoś super a na jogę i basen chodzę a co. Od czegoś trzeba zacząć :)
    I kobiety puszyste są tak samo piękne jak chude czy normalne, grunt to dobry stój, makijaż i najważniejsze - uśmiech na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to nie jest takie piekne w prawdziwym swiecie, grube i to nie tylko u nas w kraju to zawsze te gorsze okolwiek by nie mowic, obawiam sie

      Usuń
  27. Ja osobiście sądzę, że niektórym osobom to kilka kilogramów więcej dodaje tyko uroku. Nie wyobrażam sobie paru osób w moim życiu, które nie miałyby tego ciałka tu czy tam więcej....

    OdpowiedzUsuń
  28. Mieszkam za granica nosze rozmiar 42 i naprawde czasami nie wierze jak ludzie mowia ze rozmiar 38/40 to nadwaga, poprzestawialo sie niektorym w glowach, szczegolnie w Polsce. Jedyne osoby ktore mowia ze jestem gruba to polacy. Ja nie czuje sie dobrze w swoim ciele i mam nadwage ale jakas otyla nie jestem. Cwiczylam w domu, schudlam 8kg ale po jakims czasie znowu przytylam, pozniej ciaza itp. W grudniu zaczynam chodzic na silownie, ale w zyciu nie chcialabym wygladac tak chudo jak wiekszosc dziewczyn w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczesciej osoby, ktore mowia ze po prostu trzeba sie ruszyc i mniej zrect to te ktore genetycznie sa szczuple i same wpierdzielaja jak slonie.

      Usuń
    2. szczesciary z przemiana materii:)

      Usuń
  29. Dziękuję Ci za ten post.
    Nie jest ważne, czy jesteś mądra czy głupia, dobra czy zła, ale czy gruba.
    U mnie w szkole były dwa kryteria fajności:masz chłopaka? jesteś szczupła?

    Obserwuję Twojego bloga, mam nadzieję, że wpadniesz do mnie:).
    Podsyłam dwie notki, które mogą Ci się spodobać:
    http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2013/11/dietetyczne-sztuczki.html
    http://spinkiiszpilki.blogspot.com/2013/11/nowa-bridget.html

    OdpowiedzUsuń
  30. nie mozesz sie przejmowac debilami, bo niestetaytakich wcale nie jest malo na swiecie !
    nie ma co przejmowac sie szczuplymi laskami na silowni, chodza tam tez dzieczyny grubsze, a nawet starsze panie- a zreszta ja sobie zawsze tlumacze to tak, ze one maja wyglad, a ja inteligencje :P
    hahahaha ;)
    nie ma co narzekac i trza sie za siebie wziac! powoli... jesc mniej, zaczac cwiczyc- nie mowie tego tylko tobie, ale przede wszystkim sobie, gdyz niestety troche przytylam ;)
    zycze powodzenia i przesylam ci duzo pozytywnej energii !!

    OdpowiedzUsuń
  31. oj dokładnie wiem jak się czuje po obu stronach. całe życie byłam "duża" , gdy zaczęłam się odchudzać waga pokazywała 90kg, obecnie mija 3 lata odkąd zrzuciłam 35 kg, i nie da się ukryć ,ale moje życie zmieniło się o 360stopni. Żałuje że tak długo się zabierałam za siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestes bardzo dzielna, kibicuje by tak zostalo, ale prawda, ze milej i latwiej jest funkcjonowac gdy jestes szczupla?

      Usuń
  32. Z kupowaniem ubrań bywa problem, bo mam trochę za dużo kg, zwłaszcza spodni i wtedy w klepie sie zastanawiamy czy w ja w tą nogawkę nie powinnam wsadzić rąk, by tylko to się zmieści :P Kupowanie kozaków na zimę to też udręka, bo większości się nie da dosunąć ;/ Schudnąć nie łatwo, zwłaszcza jak się nie chce ćwiczyć ;) Ludzie mniej krytycznie by patrzyli na wagę kobiet, gdyby nie kult super zgrabnych kobiet w czasopismach, których wygląd jest efektem pracy grafików ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kozaki to temat rzeka udręki, nie mam od lat:)

      Usuń
  33. Żyjemy w takim świecie w jakim żyjemy. I prawdą jest, że to co napisałaś to są w pewnym stopniu wymówki. Ale masz do nich prawo. Jak ktoś chce żyć na sałacie - jego sprawa. Ja lubię mieć przyjemność z jedzenia. I chętnie przeszłabym na dietę odchudzającą o ile te 'pyszne', zdrowe, niskokaloryczne potrawy smakowały równie dobrze jak przygotowane klasycznie. Nikt mi nie wmówi, że suszone owoce zastąpią czekoladę, a kilka liści sałaty albo makaron z pomidorami porządne spaghetti bolognese, z dużą ilością mięsa i suto posypane żółtym serem. Co do ruchu, to ja osobiście siłowni nienawidzę, ale chodzę i nie ma tam samych szczupłych dziewczyn. Poza tym na większości siłowni, nawet te szczupłe dziewczyny mają Cię w nosie. Chodzą tam ćwiczyć, a nie patrzeć jak podskakują Ci wałeczki i wytykać Cię palcami. Na basen za to uwielbiam chodzić, ale wcześnie rano lub późno wieczorem. Nie dlatego, że się wstydzę swojego wyglądu. Ale dlatego, że chodzę tam pływać, a nie taplać się w wodzie wśród dzikich tłumów.
    Co do ubrań natomiast, to kupuję w zasadzie wszystko on-line. Jest spory wybór fasonów, ładne, porządne i cenowo w miarę znośne ciuchy. Po sklepach i tak nienawidzę chodzić, ani przymierzać, więc i tak bym nie chodziła. A suknie jakieś wyjściowe zamawiam szyte na wymiar i też jest ok :)
    Generalnie jednak zgadzam się z tym, że jak ktoś chce schudnąć, to uda mu się to zrobić w ten czy inny sposób. Nie jest to łatwe, ani przyjemne, ale z całą pewnością wykonalne.
    Ale jeśli ktoś nie chce, to też ma do tego prawo i to nie powód by wytykać go palcami. Żyjcie i dajcie żyć innym, według jego własnych zasad :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. denerwuje mnie to gadanie o wymowkach, tu nie chodzi o to czy chce schudnac, tu chodzi o to, ze szczuple to lepsze, ze szczuple dziewczyny pouczaja te okraglejsze: schudnij, mozesz byc taka jak my, nikt nie uzna za ladna grubej dziewczyny, nawet tak ładnej jak np Adele

      Usuń
  34. The above writing was exceptional. I finally find it very exciting and I will certainly forward this to my buddies on the internet. Anyway, thank you for sharing this.
    jeux de sonic

    OdpowiedzUsuń
  35. Ach jak ja wiem o czym piszesz! Mam 15 kg nadwagi i właśnie wróciłam wkurzona z miasta, bo chciałam sobie jakąś bluzeczkę kupić, oczywiście co przymierzyłam to mi się nie podobało (oczywiście na wieszaku wyglądało super) :-( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie wiem, z jakiego powodu u Ciebie się to zmieniło, ale chciałam Ci napisać, że nawet jeśli ciężko dobrać Ci ciuchy, to, co najbardziej Cię zabija - to Twoje myśli o tym, jak wyglądasz i że źle się czujesz.
    Masz dwa wybory - zaakceptować, albo coś z tym zrobić.
    Sama borykałam się z kompulsywnym jedzeniem, więc różnie wyglądałam, zresztą piszę bloga właśnie na ten temat. Wiem, jak to czasem potrafi być trudne.

    Pozdrawiam Cię :)
    http://www.pretty-perfection.pl/

    OdpowiedzUsuń

Porozmawiajmy:)